Zmory

nocna zmora W starożytnych mitach, które stały się źródłem legend i podań ludowych, można znaleźć zarówno męskie jak i żeńskie postacie zła. Tę drugą grupę sił nieczystych reprezentują, między innymi, zmory. Zmory to okropne zjawy, które nawiedzały ludzi podczas snu, siadały im na piersiach i pozbawiały oddechu. Zmory lubiły dręczyć ludzi wtedy, gdy przygniatało ich jakieś nieszczęście lub gdy byli smutni. Nie trudno zgadnąć, że zmory były uosobieniem różnego rodzaju kłopotów z układem oddechowym, a także zmartwień i depresji. Po dziś dzień, wiele starszych osób doświadczając ataków kaszlu lub dojmującego smutku mówi, że dusi je zmora.
Postać zmory wykorzystał w swoim wierszu Bolesław Leśmian, nadając jej wdzięczne imię Dusiołka. Historyjka opowiada o chłopie Bajdale, który zmęczywszy się długą drogą, przysnął sobie pod lasem. Gdy tylko zamknął oczy, przyszedł do niego Dusiołek i zaczął go dusić. Chłopu udało się odpędzić zjawę i wyjść zwycięsko z jej łap. Wierszyk z pozoru tylko jest śmieszny i lekki. Oprzytomniawszy i doszedłszy do siebie, Bajdała zaczyna zastanawiać się nad tym skąd bierze się zło i jaki jest jego sens. Bohater wiersza, zwraca się z tym pytaniem do Boga, ale nie tylko to chce mu powiedzieć. Bajdała jest zły na Stwórcę, że dopuszcza do tego, by takie zjawy dopadały ludzi, by zło istniało i bezkarnie panoszyło się na Bożym świecie.

Dusiołek - Bolesław Leśmian

Szedł po świecie Bajdała,
Co go wiosna zagrzała
Oprócz siebie — wiódł szkapę, oprócz szkapy — wołu,
Tyleż tędy, co wszędy, szedł z nimi pospołu.

Zachciało się Bajdale
Przespać upał w upale,
Wypatrzył zezem ściółkę ze mchu popod lasem,
Czy dogodna dla karku — spróbował obcasem.

Poległ cielska tobołem
Między szkapą a wołem,
Skrzywił gębę na bakier i jęzorem mlasnął
I ziewnął wniebogłosy i splunął i zasnął.

Nie wiadomo dziś wcale,
Co się śniło Bajdale?
Lecz wiadomo, że szepcąc przystojność przestworza,
Wylazł z rowu Dusiołek, jak półbabek z łoża.

Pysk miał z żabia ślimaczy —
(Że też taki żyć raczy!)
A zad tyli, co kwoka, kiedy znosi jajo.
Milcz, gębo nieposłuszna, bo dziewki wyłają

Ogon miał ci z rzemyka,
Podogonie zaś z łyka.
Siadł Bajdale na piersi, jak ten kruk na snopie —
Póty dusił i dusił, aż coś warkło w chłopie!

Warkło, trzasło, spotniało!
Coć się stało, Bajdało?
Dmucha w wąsy ze zgrozy, jękiem złemu przeczy —
Słuchajta, wszystkie wierzby, jak chłop przez sen beczy!

Sterał we śnie Bajdała
Pół duszy i pół ciała,
Lecz po prawdzie niedługo ze zmorą marudził —
Wyparskał ją nozdrzami, zmarszczył się i zbudził.

Rzekł Bajdała do szkapy:
Czemu zwieszasz swe chrapy?
Trzebać było kopytem Dusiołka przetrącić,
Zanim zdążył mój spokój w całym polu zmącić!

Rzekł Bajdała do wołu:
Czemuś skąpił mozołu?
Trzebać było rogami Dusiołka postronić,
Gdy chciał na mnie swej duszy paskudę wyłonić!

Rzekł Bajdała do Boga:
O, rety — olaboga!
Nie dość ci, żeś potworzył mnie, szkapę i wołka,
Jeszcześ musiał takiego zmajstrować Dusiołka?

© Diabeł.pl | Kontakt z diabłem